
Na Kujawy przyjechał z planem zawodowym, nie przypuszczając, że właśnie tutaj znajdzie swoje miejsce. Włocławek dał mu wiernych klientów, region obudził fascynację historią, a przypadek postawił na jego drodze ukochaną. Dziś Paweł wspólnie z nią prowadzi Pączkarnię Kujawską, w której wykorzystuje rodzinne przepisy przywiezione z Mazur.
Zanim przy ulicy Warszawskiej zaczęły powstawać rzemieślnicze pączki, Paweł zdobywał doświadczenie jako technolog produkcji cukierniczej . Swoją wiedzą dzielił się również poza granicami kraju – pomagał Polakom uruchomić pączkarnię w Berlinie .
To właśnie podczas jednej z podróży do Niemiec wydarzyło się coś, co po raz pierwszy zwróciło jego uwagę na Kujawy . Przejeżdżając przez Płowce , przypomniał sobie o rozegranej tam średniowiecznej bitwie . Chwilę później zobaczył stojący przy trasie pomnik .
Jechałem do Berlina, zobaczyłem Płowce i pomyślałem: przecież tutaj rozegrała się jedna z najważniejszych bitew w historii Polski. Zacząłem czytać, szukać kolejnych informacji i odkrywać okoliczne miejscowości. Zrozumiałem wtedy, jak wiele ciekawych wydarzeń rozegrało się właśnie na Kujawach – opowiada Paweł , właściciel Pączkarni Kujawskiej.
Pochodzący z Mazur cukiernik zaczął coraz lepiej poznawać nowy region . W wolne weekendy odwiedzał miejsca związane z polskim rycerstwem i lokalną historią . Kujawy, które początkowo były dla niego jedynie kolejnym przystankiem , stopniowo stawały się coraz bliższe .
Włocławek miał być tylko jednym z przystanków
Pączkarnia Kujawska powstała we Włocławku w 2019 roku . Pierwotny plan zakładał otwieranie kolejnych punktów w różnych częściach Polski. Paweł nie przypuszczał wtedy, że to właśnie przy ulicy Warszawskiej zatrzyma się na dobre .
O jego decyzji przesądzili przede wszystkim klienci . Włocławianie szybko polubili przygotowywane na miejscu wypieki, a pączkarnia zyskała grono stałych gości .
Mieliśmy rozwijać się w kolejnych miastach, ale Włocławek przyjął nas z otwartymi ramionami. Widzieliśmy wdzięczność klientów i to, że ludzie naprawdę doceniają naszą pracę. Wtedy zdecydowałem, że zostanę tutaj trochę dłużej – wspomina właściciel.
„Trochę dłużej” szybko zamieniło się w decyzję o pozostaniu na stałe . Nie chodziło już wyłącznie o rozwijający się lokal ani zainteresowanie historią Kujaw. To właśnie we Włocławku Paweł poznał swoją przyszłą partnerkę .
Przyjechałem właściwie na chwilę, a znalazłem tutaj swoje miejsce i miłość życia. Zakochałem się w regionie, ale też w konkretnej osobie. Dziś wspólnie prowadzimy pączkarnię, a ja zaraziłem swoją drugą połówkę miłością do cukiernictwa i pączków – dodaje z uśmiechem.
Po zakończeniu współpracy z dotychczasowym wspólnikiem Paweł przejął dalsze prowadzenie lokalu. Jak podkreśla, rozstali się w zgodzie i na przyjacielskich warunkach. Teraz Pączkarnię Kujawską rozwija razem z ukochaną .
Na początku 2027 roku minie osiem lat od momentu, gdy firma pojawiła się na włocławskim rynku.
Rodzinne receptury przyjechały z Mazur
Choć nazwa pączkarni mocno podkreśla jej związek z Kujawami, część wykorzystywanych receptur ma swoje korzenie na Mazurach . Paweł otrzymał je od babci , która jako pierwsza zainteresowała go domowymi słodkościami .
Z czasem rodzinna pasja zmieniła się w zawód . Dziś właściciel wykorzystuje zarówno przekazywane przez pokolenia przepisy , jak i wiedzę zdobytą podczas pracy i nauki zawodu.
Najważniejszym produktem niezmiennie pozostaje pączek . W środowisku cukierniczym Paweł sam dorobił się nawet przydomka „Pączek”.
To może zabrzmieć nieskromnie, ale wśród cukierników rzeczywiście funkcjonuję jako „Pączek”. Często słyszę, że przygotowuję jedne z najlepszych pączków w Polsce. Nie jest to moja własna ocena, tylko opinia kolegów z branży oraz klientów, którzy do nas wracają – mówi cukiernik.
Za każdym wypiekiem stoi tutaj nie tylko receptura , ale również doświadczenie . Odpowiednie przygotowanie ciasta, czas wyrastania, temperatura smażenia i właściwe proporcje składników decydują o efekcie, który klient otrzymuje przy ladzie .
Nie tylko pączki. Latem królują jagodzianki
Pączki pozostają wizytówką miejsca, ale oferta przy ulicy Warszawskiej zmienia się wraz z porami roku . Dzięki temu stali klienci regularnie znajdują w witrynie coś nowego.
Latem największym zainteresowaniem cieszą się jagodzianki . Trafiają one nie tylko do włocławskiej pączkarni, ale również do jednego ze sklepów w Wieńcu . Jak opowiada Paweł, przyjeżdżają tam po nie miłośnicy rzemieślniczych wypieków z różnych części Polski .
W sezonie jagodzianki święcą prawdziwe triumfy. Klienci ustawiają się po nie w kolejkach, a część osób mówi nam, że nigdy wcześniej nie jadła tak dobrej jagodzianki. Takie słowa są dla nas najlepszym potwierdzeniem, że warto pilnować jakości każdego wypieku – podkreśla właściciel.
Jesienią do oferty wracają cynamonki . Można ich próbować od października aż do końca marca, gdy aromat cynamonu szczególnie pasuje do chłodniejszych dni . W kolejnych miesiącach pojawiają się następne propozycje dopasowane do sezonu.
Paweł zapowiada, że lista wypieków będzie nadal rozwijana . Razem z partnerką chce dopieszczać sprawdzone receptury, wprowadzać nowe produkty i zachować rzemieślniczy charakter miejsca .
Warto poznać tę historię od najlepszej strony
Dziś Pączkarnia Kujawska to połączenie kilku historii: rodzinnych receptur z Mazur, zawodowego doświadczenia , fascynacji Kujawami oraz miłości odnalezionej we Włocławku. Wszystkie spotykają się w niewielkim lokalu przy ulicy Warszawskiej 6a .
Pączki, sezonowe jagodzianki, jesienne cynamonki i kolejne przygotowywane nowości można znaleźć w Pączkarni Kujawskiej . Warto zajrzeć, spróbować i samemu przekonać się, dlaczego Paweł miał przyjechać do Włocławka tylko na chwilę, a został tutaj na znacznie dłużej.
ZAJRZYJ TEŻ NA FACEBOOK - TUTAJ [LINK]