
Kamil Szałecki — – Jak zabraknie ci słów, żeby się wypowiedzieć, to przychodzi muzyka – mówił w programie „Zero Decybeli” w Kanale Zero Paweł Domagała. Artysta opowiadał w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim m.in. o swoich muzycznych początkach.
– Jak zabraknie ci słów, żeby się wypowiedzieć, to przychodzi muzyka – mówił w programie „Zero Decybeli” w Kanale Zero Paweł Domagała. Artysta opowiadał w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim m.in. o swoich muzycznych początkach.

Paweł Domagała. (fot. Kanał Zero)
„Zero Decybeli” to nowy program w Kanale Zero. Zaproszeni goście wykonują w nim wybrane przez widzów na żywo utwory innych artystów.
Pierwszym gościem był Paweł Domagała, który wykonał m.in. utwory, które otrzymały taki sam proc. głosów – „Disney” autorstwa Kizo oraz „Zanim pójdę” zespołu Happysad, a także utwór Sanah „Ale jazz!”, który przegrał w głosowaniu. Artysta odniósł się także do konwencji programu. – Jest mnóstwo świetnych wokalistów, ale liczy się repertuar i to co masz do powiedzenia – powiedział.
Artysta mówił m.in. o roli muzyki w swoim życiu. – Jak zabraknie ci słów żeby się wypowiedzieć, to przychodzi muzyka. Trafia prosto w twoją wrażliwość – stwierdził.
- Clue muzyki, to spotkanie ze słuchaczem. To nieporównywalne z teatrem, czy z filmem - mówił Domagała.
Mówiąc o łączeniu roli muzyka, aktora i standupera, stwierdził, że to „muzyka była pierwsza, a potem szło to równolegle”. – Grałem po różnych warszawskich klubach, sam z gitarą – opowiedział.
– W pewnym momencie przychodziło coraz więcej osób - dodał. Ocenił, że bardzo pomogło mu to w zdobyciu późniejszej popularności. – Zadziałało to pięć lat oddolnego grania – kontynuował.
Gość „Zero Decybeli” stwierdził, że „nie jest w żadnym środowisku do końca” i jest „to dla mnie bardzo wygodna pozycja”.
Mówiąc o innych aktorach, którzy spróbowali swoich sił w muzyce, mówił, że „więksi aktorzy od niego wydawali płyty i nie sprzedawały się w takich ilościach, jak jego”.
Artysta został zapytany przez Krzysztofa Stanowskiego o opinię na temat proponowanej przez rząd nowelizacji ustawy reprograficznej, według której od jednego do dwóch proc. ceny m.in. smartfonów, laptopów, tabletów oraz telewizorów przeznaczane będzie na rekompensatę dla twórców za to, że ich treści są kopiowane.