
Tomasz Pałasz — Prokuratura postawiła zarzut umyślnego uszkodzenia ciała prof. Dariuszowi S., kierownikowi oddziału ginekologii w poznańskim Szpitalu im. Raszei. Lekarz miał bez medycznego uzasadnienia i bez zgody pacjentki usunąć jej macicę, jajowody oraz oba jajniki, a następnie podyktować do
Prokuratura postawiła zarzut umyślnego uszkodzenia ciała prof. Dariuszowi S., kierownikowi oddziału ginekologii w poznańskim Szpitalu im. Raszei. Lekarz miał bez medycznego uzasadnienia i bez zgody pacjentki usunąć jej macicę, jajowody oraz oba jajniki, a następnie podyktować do protokołu nieprawdę. Kobiecie powiedziano o zakresie operacji dopiero cztery dni po fakcie.

Zdjęcie ilustracyjne. Izba przyjęć w szpitalu. (fot. KarolGajewski / Shutterstock)
W czwartkowej „Gazecie Wyborczej” opublikowano materiał o prof. Dariuszu S., który od dwóch lat kieruje oddziałem ginekologii Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei w Poznaniu.
Ginekologowi prokuratura postawiła poważne zarzuty. Sprawa dotyczy jednej z jego pacjentek.
W kwietniu 2024 r. do szpitala zgłosiła się z bólami brzucha pani Wiktoria. Badania wykazały czterocentymetrową zmianę na prawym jajniku. Kobietę poddano zabiegowi, którego celem miało być usunięcie zmiany.
Cztery dni po operacji kobieta została poinformowana przez Dariusza S., że usunięto jej oba jajniki, macicę oraz jajowody.
Łukasz Wawrzyniak z poznańskiej prokuratury potwierdził „Gazecie Wyborczej”, że sprawą zajmowała się policja – dochodzenie dotyczyło błędu medycznego. Później prowadzenie czynności przejęła prokuratura.
Profesor otrzymał status podejrzanego w listopadzie 2025 r. Początkowo podejrzewano go o nieumyślne popełnienie przestępstwa, za co grozi do trzech lat więzienia. Trzy miesiące później, w lutym 2026 r. zmieniono zarzut na umyślne uszkodzenie ciała.
Rzecznik poznańskiej prokuratury wyjaśnił, że pacjentka utraciła zdolność płodną z powodu usunięcia narządów rozrodczych. W ocenie śledczych nie było medycznego uzasadnienia dla takiego zabiegu. Przeprowadzający operację Dariusz S. nie czekał na wynik badania histopatologicznego wyciętego prawego jajnika z guzem. Co więcej, lekarz do protokołu operacji podyktował informacje niezgodne z prawdą.
Kolejny zarzut dotyczy wykonania zabiegu leczniczego bez zgody pacjenta. Pani Wiktoria nie udzieliła „pełnej świadomej zgody na zakres operacji i jej konsekwencje”.
Reporter „Gazety Wyborczej” rozmawiał z ekspertami w dziedzinie patomorfologii oraz ginekologii onkologicznej. Odnalazł również pokrzywdzoną kobietę.