RAK
    „Telefony zawyły”. Dramat polskiej rodziny w Dubaju

    „Telefony zawyły”. Dramat polskiej rodziny w Dubaju

    1248 odsłon
    „Telefony zawyły”. Dramat polskiej rodziny w Dubaju

    Olga Erenc — Pan Marcin wraz z rodziną utknął na lotnisku w Dubaju w samym środku eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. – Telefony zawyły dźwiękiem alarmowym, kazano nam kierować się do schronów – relacjonuje pasażer w rozmowie z Zero.pl, wskazując na brak wsparcia ze strony biura podróży

    Pan Marcin wraz z rodziną utknął na lotnisku w Dubaju w samym środku eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. – Telefony zawyły dźwiękiem alarmowym, kazano nam kierować się do schronów – relacjonuje pasażer w rozmowie z Zero.pl, wskazując na brak wsparcia ze strony biura podróży.

    Lotnisko w Dubaju.

    Lotnisko w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. (fot. Selianin Dmitrii / Shutterstock)

    • Plany powrotu z Azji zostały zmienione – doszło do międzylądowania w Dubaju.
    • Rodzina utknęła w kraju i nie wiadomo, kiedy wróci do Polski
    • Marcin Troczyński dla Zero.pl opowiada o nocnych wydarzeniach.

    Śledź naszą relację na żywo. Relacjonujemy najważniejsze wydarzenia wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie.

    Z portalem Zero.pl skontaktował się Marcin Troczyński, który wraz z Alicją i Magdą Troczyńskimi wracał do Polski z wycieczki do Azji.

    „Początkowo planowany był lot bezpośredni z Phú Quốc do Poznania. Ostatecznie lot odbył się z międzylądowaniem w Dubaju” – napisał Troczyński.

    Zmiana planów. Międzylądowanie w Dubaju

    Plany powrotu pokrzyżowały ataki irańskie na ościenne państwa spowodowane interwencją USA i Izraela. Rodzina Troczyńskich otrzymała informację o przygotowaniach do odlotu – zmianie obsługi samolotu i tankowaniu.

    „Niestety po pewnym czasie pilot poinformował nas o tym, że przestrzeń powietrzna została zamknięta i poprosił o cierpliwość, ponieważ załoga czeka na wskazówki. Po 3 godzinach pasażerowie opuścili samolot i zostali przetransportowani do terminala” – przekazał Polak. 

    Marcin Troczyński dodał, że krótko po północy „telefony zawyły dźwiękiem alarmowym”. 

    „Wszyscy na raz otrzymali ostrzeżenie w języku angielskim i arabskim o zagrożeniu rakietowym i udaniu się do schronów, które przyszło na nasze telefony” – wyjaśnił. Obsługa lotniska skierowała pasażerów w kierunku ścian, z dala od szklanych okien.

    Tablica z odwołanymi lotami na lotnisku w Dubaju. (fot. Marcin Troczyński / Zero.pl)

    Polacy uwięzieni na Bliskim Wschodzie

    Rodzina lotnisko opuściła po godz. 3:00, kiedy została przetransportowana do hotelu w centrum Dubaju.

    Mężczyzna podkreślił brak wsparcia ze strony biura podróży, które „nie przekazywało żadnych informacji”. Postawa firmy była dla Troczyńskich „największym rozczarowaniem”.

    „Nad ranem słychać było wybuchy. Czujemy już się bezpiecznie, choć nie tak planowaliśmy podróż powrotną z Wietnamu. (...) Nie wiemy, co będzie dalej i jak długo musimy tu zostać” – podsumował.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era