RAK
    Setki tysięcy złotych. Tak jedli i pili politycy w sejmowych restauracjach

    Setki tysięcy złotych. Tak jedli i pili politycy w sejmowych restauracjach

    902 odsłon
    Setki tysięcy złotych. Tak jedli i pili politycy w sejmowych restauracjach

    Piotr Białczyk — Posłowie wydają mniej pieniędzy w sejmowych restauracjach po wprowadzeniu zakazu sprzedaży alkoholu – wynika z ustaleń mediów. Mimo to gastronomia przy ul. Wiejskiej przynosi najemcom średni dochód grubo powyżej 400 tys. zł.

    Posłowie wydają mniej pieniędzy w sejmowych restauracjach po wprowadzeniu zakazu sprzedaży alkoholu – wynika z ustaleń mediów. Mimo to gastronomia przy ul. Wiejskiej przynosi najemcom średni dochód grubo powyżej 400 tys. zł.

    sejmsg

    Setki tysięcy złotych. Tak jedli i pili politycy w sejmowych restauracjach. (fot. Sejm / X)

    • 450 085 zł – taki przychód odnotowały w lutym sejmowe restauracje.
    • Jeszcze w październiku 2025 r. – czyli w ostatnich tygodniach przed wprowadzeniem zakazu sprzedaży alkoholu – kwota była wyższa o ponad 80 tys. zł.
    • Na terenie Sejmu prowadzone są dwa punkty gastronomiczne, z których mogą korzystać parlamentarzyści.

    RMF FM dotarło do najnowszych danych z sejmowych restauracji. Miesięcznie politycy wydają w nich ponad 400 tys. złotych.

    • listopad 2025 r.: 475 797 zł
    • grudzień 2025 r.: 458 626 zł
    • styczeń 2026 r.: 399 658 zł
    • luty 2026 r.: 450 085 zł

    Kwoty były wyższe przed wprowadzeniem nowych zasad przez marszałka Sejmu – jak wylicza rozgłośnia, w samym październiku odnotowano dochód w wysokości 531 732 zł.

    Jak precyzuje Kancelaria Sejmu, na terenie kompleksu parlamentarnego prowadzone są punkty gastronomiczne zlokalizowane na terenie Domu Poselskiego (hotelu poselskiego) oraz w budynku K. „Dane dotyczą wszystkich punktów sprzedaży, jednak różnica w dochodach restauracji jest widoczna” – dodano w korespondencji z mediami.

    Szefowa KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka: Część sędziów w normalnym państwie poszłaby siedzieć

    Sejm bez alkoholu. Czarzasty wydał zarządzenie

    W połowie listopada marszałek Sejmu podpisał zarządzenie, zgodnie z którym na terenie restauracji sejmowych obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu.

    – Trudno jest informować społeczeństwo o konieczności zakazu sprzedaży w stacjach benzynowych, konieczności zakazu sprzedaży w nocy alkoholu, nie dając przykładu ze strony Sejmu, czyli od strony tych osób, które takie prawo będą uchwalały – przekonywał lider Lewicy.

    Jak przypominał wówczas, w parlamencie znajdowały się dwa projekty ustaw ws. ograniczenia sprzedaży alkoholu autorstwa Nowej Lewicy oraz Polski 2050. Zakaz sprzedaży przy Wiejskiej wszedł w życie 25 listopada.

    [

    Kiedy raport sejmowej komisji ds. Pegasusa? Posłanka Sroka wyjaśnia opóźnienie](/news/kiedy-pojawi-sie-raport-koncowy-sejmowej-komisji-ds-pegasusa-jest-deklaracja)

    [

    Sejmowy lobbing Meysztowicza. Klub KO reaguje po tekście Zero.pl](/news/sejmowy-lobbing-meysztowicza-klub-ko-odcina-sie-od-propozycji)

    [

    Kierwiński z Gawkowskim myślą, czym jest małżeństwo. Zdecyduje więc urzędnik w okienku](/news/chaos-po-wyroku-nsa-zus-i-nfz-uznaja-malzenstwa-jednoplciowe-co-z-reszta-urzedow)

    O sprzedaży alkoholu w Sejmie zrobiło się głośno po doniesieniach o awanturach i imprezach odbywających się w hotelu poselskim. W kwietniu ubiegłego roku dojść miało do starcia Łukasza Mejzy z Wadimem Tyszkiewiczem. Według senatora poseł PiS podszedł do bufetu, przy którym stał z żoną, i prowokacyjnie zaczepiał go, używając obraźliwych słów i zwrotów.

    Kilkanaście tygodni później na terenie sejmowej restauracji – krótko po zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego na prezydenta – doszło do głośnej biesiady reprezentantów PiS. TVN24 przekonywał, że grupa polityków prawicy na czele z Dariuszem Mateckim miała zachowywać się jak „banda pijaków w jakiejś melinie”.

    Z kolei portal WP ujawnił cennik popularnego „baru za kratą”, w którym jeszcze niedawno posłowie mogli się raczyć wysokoprocentowymi trunkami. Najtańsze piwo w sejmowym barze kosztowało 11 zł, kieliszek wina 10,55 zł a kieliszek wódki 12 zł.

    Warszawa wprowadza nocny zakaz sprzedaży alkoholu. „Cztery lata zajęła walka”

    Tonik bez kapsla. Prezes PiS ostrzegał przed powrotem starej techniki

    Nowe porządki w parlamencie wywołały mieszane reakcje polityków. Jarosław Kaczyński ocenił, że alkohol w Sejmie jest rzeczą niedobrą, jednocześnie prezes PiS dodał, że obawia się powrotu do izby tzw. tonika bez kapsla.

    – Sprzedaż wódki była zakazana przez (Wojciecha) Jaruzelskiego, bo ci niby posłowie z tych komunistycznych parlamentów straszliwie pili. Była taka socjotechnika ze strony przedstawicieli formacji komunistycznych, żeby się zaprzyjaźniać z ludźmi z NSZZ „Solidarność”, którzy po 1989 r. weszli do parlamentu, dosiadali się do stolików i od razu zamawiali u kelnerek tzw. tonik bez kapsla, żeby zacząć od wódki – mówił polityk.

    Zdecydowanie przeciwny zakazowi był Sławomir Mentzen. – Po alkoholu często lepiej się rozmawia. Jeśli to zlikwidujemy, Sejm stanie się mniej ludzkim miejscem – przekonywał współlider Konfederacji.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era