
Filip Baczkura — Pod Warszawą płonie kilkadziesiąt hektarów lasów, na miejscu pracuje ponad 60 zastępów straży pożarnej. – Warunki są bardzo niesprzyjające, bo wieje wiatr, więc ogień będzie się szybko rozprzestrzeniał. Na szczęście od razu pojawiły się Dromadery i Black Hawk, czego zabrakło przy
Pod Warszawą płonie kilkadziesiąt hektarów lasów, na miejscu pracuje ponad 60 zastępów straży pożarnej. – Warunki są bardzo niesprzyjające, bo wieje wiatr, więc ogień będzie się szybko rozprzestrzeniał. Na szczęście od razu pojawiły się Dromadery i Black Hawk, czego zabrakło przy pożarze Puszczy Solskiej – mówi Zero.pl były komendant główny PSP, gen. bryg. Andrzej Bartkowiak.
Pożar lasu we wsi Międzyleś w powiecie wołomińskim. (fot. Albert Zawada / PAP)
Trwa akcja gaśnicza w lesie w miejscowości Międzyleś w powiecie wołomińskim pod Warszawą. Ogień objął już ponad 30 hektarów i – jak informują służby – rozprzestrzenia się dynamicznie. Na miejscu działa 65 zastępów straży pożarnej, a także cztery samoloty gaśnicze typu dromader oraz śmigłowiec Black Hawk.
Jak przekazał rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego PSP w Warszawie bryg. Łukasz Darmofalski, nie ma informacji o osobach poszkodowanych ani o bezpośrednim zagrożeniu dla okolicznych miejscowości. Jednocześnie zaznaczył, że wstępne szacunki dotyczące skali pożaru były zaniżone – ogień objął większy obszar, niż początkowo zakładano.
Lasy Państwowe informują, że warunki pogodowe znacząco utrudniają akcję gaśniczą. „Sytuacja jest groźna, wilgotność powietrza jest minimalna, a temperatura wysoka” – przekazano w komunikacie. Pożar obejmuje tereny trzech nadleśnictw: Drewnicy, Łochowa i Mińska, a kłęby dymu są widoczne nawet z centrum Warszawy.
W działaniach uczestniczą również policyjni lotnicy, którzy wykorzystują specjalny zbiornik wodny typu „bambi bucket” o pojemności 3 tys. litrów. Jak przekazały Lasy Państwowe, do akcji zaangażowano łącznie 22 jednostki straży pożarnej oraz pracowników nadleśnictw.
W związku z pożarem zablokowana została droga krajowa nr 50 na odcinku Stanisławów–Łochów. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyznaczyła objazdy drogami wojewódzkimi i lokalnymi, a utrudnienia mogą potrwać ok. 3 godz.
[
Rotawirus w uzdrowisku. Szpital w Nałęczowie zamknięty dla kuracjuszy](/news/szpital-kardiologiczny-w-naleczowie-zamkniety-rotawirus-w-uzdrowisku)
[
Debata w Telewizji ZERO. Czy grozi nam bankructwo?](/news/debata-w-kanale-zero-czy-grozi-nam-bankructwo)
[
Bond, James Bond. Historia twórcy szpiega wszech czasów](/news/bond-james-bond-historia-tworcy-szpiega-wszech-czasow)
– Rzeczywiście jest duży pożar i niestety warunki są bardzo niesprzyjające, bo wieje wiatr, więc ogień będzie się szybko rozprzestrzeniał. Trzeba działać natychmiast. Całe szczęście od razu pojawiły się dromadery i helikopter Black Hawk, czego od razu zabrakło przy ostatnim dużym pożarze w Puszczy Solskiej – wskazuje w rozmowie z Zero.pl gen. bryg. Andrzej Bartkowiak, były komendant główny Państwowej Straży Pożarnej.
Dodaje, że warunki są bardzo trudne, ale siły i środki są adekwatne do zagrożenia. – Reakcja jest zdecydowanie lepsza i mocniejsza niż ostatnio, więc mam nadzieję, że uda się to opanować – wskazuje.
Rząd poinformował, że mamy do czynienia z pożarem wierzchołkowym, takim, jak w Puszczy Solskiej. Ogień przenosi się z wierzchołków drzew. – Jeżeli ogień wchodzi w korony drzew, to jest już bardzo źle. W takim terenie to szczególnie niebezpieczne. To naprawdę niepokojąca sytuacja i wtedy powinien być w gotowości drugi helikopter – dodaje Bartkowiak.
Wozy strażackie w pobliżu miejsca pożaru lasu we wsi Międzyleś w powiecie wołomińskim. (fot. Albert Zawada / PAP)