
Urszula Mirowska-Łoskot — Nawet 84 proc. ofert pracy publikowanych przez pracodawców jest niezgodnych z prawem. Powód? Podana nazwa stanowiska nie jest neutralna płciowo. Dziś Państwowa Inspekcja Pracy nie może karać pracodawców za błąd w ogłoszeniu o naborze, ale już za kilka miesięcy sankcja za takie wy
Nawet 84 proc. ofert pracy publikowanych przez pracodawców jest niezgodnych z prawem. Powód? Podana nazwa stanowiska nie jest neutralna płciowo. Dziś Państwowa Inspekcja Pracy nie może karać pracodawców za błąd w ogłoszeniu o naborze, ale już za kilka miesięcy sankcja za takie wykroczenie wyniesie do 60 tys. zł.

Do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęły pierwsze skargi dotyczące niezapewnienia neutralności pod względem płci w ogłoszeniach o pracę (fot. Leszek Szymański / Tytus Żmijewski / PAP)
Od 24 grudnia 2025 r. ogłoszenia o naborze muszą być neutralne pod względem płci. Taką zmianę wprowadziła nowelizacja kodeksu pracy. W praktyce oznacza to, że firmy nie mogą podawać w ogłoszeniu, że szukają „murarza”, „tapicera”, „pielęgniarki” czy „przedszkolanki” – ani nazwa, ani treść oferty nie mogą sugerować płci.
Ogłoszenia o pracę, które spełniają wymóg neutralności, zawierają takie nazwy jak np.: sprzedawca/sprzedawczyni, specjalista/ka czy np. doradca (K/M), gdzie „K” oznacza kobietę, a „M” – mężczyznę.
Z danych zebranych przez portal Zero.pl wynika, że większość pracodawców nie przestrzega nowego obowiązku. – Jeżeli przyjrzymy się tylko polskojęzycznym nazwom, jedynie 15,2 proc. ofert jest neutralna, niewskazująca na płeć kandydata – informuje Ewelina Kaszuba z Rocket Jobs.
W innych serwisach rekrutacyjnych też większość ogłoszeń nie spełnia nowych wymogów.
– Udział ofert z neutralnymi płciowo nazwami pod koniec stycznia wynosił 49,5 proc. – mówi Olga Skarżyńska z Pracuj.pl. Choć zauważa, że od wejścia w życie nowych przepisów rośnie odsetek tych ogłoszeń, które są zgodne z nowymi wytycznymi. – Tuż przed 24 grudnia 2025 r. takie oferty stanowiły ok. 18 proc. wszystkich ogłoszeń w Pracuj.pl – wylicza.
Nie tylko w serwisach komercyjnych znajdziemy dyskryminujące nazwy. Jest ich pełno w publicznej bazie ofert pracy ePraca, która upowszechnia ogłoszenia wpływające do powiatowych urzędów pracy i Ochotniczych Hufców Pracy (OHP). Prowadzi ją Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS).
Jak tłumaczy się resort? „Nazwę stanowiska pracy określa pracodawca. Zgłoszona oferta jest weryfikowana i zatwierdzana przez pracownika powiatowego urzędu pracy lub OHP, a następnie przesyłana w sposób automatyczny do ePracy. Część ofert aktualnie dostępnych w ePracy została zgłoszona przez pracodawców jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów kodeksu pracy”– wyjaśnia MRPiPS w odpowiedzi dla Zero.pl.
Resort dodaje, że przesłał w grudniu 2025 r. do wszystkich powiatowych urzędów pracy oraz OHP wytyczne wskazujące, że pracodawca ma dwie możliwości określania nazw stanowisk zgodnych z kodeksem pracy. Może zastosować:
Ministerstwo podkreśla, że pracownicy powiatowych urzędów pracy oraz OHP są zobligowani do weryfikowania prawidłowości nazwy stanowiska i w razie potrzeby do jej zmiany w porozumieniu z pracodawcą. Planuje też wyczyścić portal ePraca z dyskryminujących ogłoszeń.
„Prowadzone są prace w zakresie zmian w elektronicznym formularzu zgłoszenia oferty. Polegają one na wprowadzeniu specjalnego pouczenia/informacji dla pracodawców formułujących nazwę stanowiska o obowiązku jej określania zgodnie z przepisami kodeksu pracy” – informuje MRPiPS.
Tymczasem kandydaci już skarżą się na niepokornych pracodawców. – Do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęły pierwsze skargi dotyczące niezapewnienia neutralności pod względem płci w ogłoszeniach o pracę – potwierdza Marcin Stanecki, główny inspektor pracy, w odpowiedzi dla Zero.pl.
Na razie nie jest ich wiele, bo przepisy obowiązują dopiero drugi miesiąc i kandydaci nie zawsze wiedzą o nowym obowiązku. – Do tej pory odnotowaliśmy kilka takich przypadków i postępowania jeszcze trwają – przyznaje Stanecki. – Rozpatrując skargę, badamy, czy konkretna treść ogłoszenia ma charakter dyskryminujący lub sugerujący preferencję określonej płci – dodaje.
[

Ostatnie dni życia spędzone w szpitalu. Rząd pracuje nad zmianami](/news/ostatnie-dni-zycia-spedzone-w-szpitalu-rzad-pracuje-nad-zmianami)
[

Kryzys w środku zimy. Pellet znika z rynku, rząd nie wyklucza interwencji UOKiK](/news/kryzys-w-srodku-zimy-pellet-znika-z-rynku-rzad-nie-wyklucza-interwencji-uokik)
[

Niektórzy emeryci dostaną więcej pieniędzy. Ale jest haczyk](/news/niektorzy-emeryci-dostana-wiecej-pieniedzy-ale-jest-haczyk)
Nawet jeżeli PIP stwierdzi nieprawidłowości, niewiele może zrobić. – Obecnie możemy skierować do pracodawcy niewiążące go wystąpienie lub wydać mu polecenie, np. dotyczące zmiany dyskryminujących treści w ogłoszeniu o pracę. Podkreślam jednak, że w myśl obowiązujących przepisów Państwowa Inspekcja Pracy nie nakłada kar na pracodawców za ogłoszenia naruszające neutralność płciową – wyjaśnia Stanecki.
Dodaje, że w najbliższych miesiącach uprawnienia PIP mogą się jednak zmienić. Stanie się tak, gdy do polskich przepisów zostanie zaimplementowana unijna dyrektywa w sprawie równości kobiet i mężczyzn, która przewiduje sankcje finansowe za naruszenia. Czas na wdrożenie unijnych przepisów mija 7 czerwca 2026 r.
Nad implementacją dyrektywy już pracuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. „Zmiany dotyczące możliwości nakładania mandatów przez PIP w zakresie neutralnych płciowo ogłoszeń o pracę są planowane w projekcie ustawy o wzmocnieniu stosowania prawa do jednakowego wynagrodzenia mężczyzn i kobiet za jednakową pracę lub za pracę o jednakowej wartości. Art. 54 ust. 2 tego projektu wprowadza wykroczenia polegające na niestosowaniu nazw stanowisk neutralnych pod względem płci w ogłoszeniach o naborze” – wskazuje MRPiPS w odpowiedzi dla Zero.pl.
Planowana nowelizacja, obecnie w konsultacjach społecznych, przewiduje rozszerzenie katalogu wykroczeń przeciwko prawom pracownika. Zgodnie z proponowanym brzmieniem przepisów „kto, będąc pracodawcą, w ogłoszeniach o naborze nie stosuje nazw stanowisk neutralnych pod względem płci, podlega karze grzywny”.
Dziś sankcja za wykroczenia antypracownicze wynosi od 1 tys. zł do 30 tys. zł, ale to się zmieni. Zgodnie z innym projektem – nowelizacji ustawy o PIP, który jest tuż przed przyjęciem przez rząd, grzywny wzrosną dwukrotnie i będą wynosić od 2 tys. zł do 60 tys. zł.
Czy to oznacza, że dziś pracodawcy są całkiem bezkarni? Nie. – Co prawda ze strony PIP pracodawca publikujący dyskryminujące treści nie musi liczyć się obecnie z konsekwencjami naruszenia obowiązujących od grudnia przepisów regulujących zasady publikowania ogłoszeń o naborze do pracy. Jeśli jednak kandydatka bądź kandydat aplikujący na wolne stanowisko poczują się nierówno traktowani treścią ogłoszenia lub dyskryminowani w trakcie naboru, mogą złożyć pozew do sądu pracy o odszkodowanie – przypomina główny inspektor pracy.
Sąd pracy może przyznać takiej osobie rekompensatę w kwocie nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, które w tym roku wynosi 4806 zł.
Eksperci przyznają, że to tylko kwestia czasu, kiedy ruszy fala pozwów. – Na pewno znajdą się osoby, które będą urażone dyskryminującą ofertą pracy – przyznaje Paweł Śmigielski z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. – Na razie jest trochę za wcześnie, nowe regulacje obowiązują nieco ponad miesiąc. Nie wszyscy o nich wiedzą, ale to będzie się z czasem zmieniać. Będziemy obserwować zarówno skargi wpływające do PIP, jak i postępowania sądowe – dodaje.
Na ten moment kandydaci, którzy uważają, że oferta wykluczyła ich z udziału w rekrutacji, nie szturmują sądów. – Nie spotkaliśmy się na razie z takimi pozwami kandydatów. Na takie sprawy jest jeszcze zbyt wcześnie. Niewykluczone oczywiście, że w przyszłości się pojawią – uważa radczyni prawna Katarzyna Wilczyk, starszy prawnik w Kancelarii Raczkowski.