
Marek Szymaniak — Ma długi, musiał żebrać o resztki jedzenia, mieszka w ścisku z kilkoma innymi kurierami – tak wygląda życie Mahita, dostawcy jedzenia. – U siebie w kraju byłem kimś. Tutaj jestem nikim – mówi Hindus w rozmowie z Markiem Szymaniakiem. W Zero.pl publikujemy fragment książki "Młócka
Ma długi, musiał żebrać o resztki jedzenia, mieszka w ścisku z kilkoma innymi kurierami – tak wygląda życie Mahita, dostawcy jedzenia. – U siebie w kraju byłem kimś. Tutaj jestem nikim – mówi Hindus w rozmowie z Markiem Szymaniakiem. W Zero.pl publikujemy fragment książki "Młócka. Reportaże o pracy".

– Spójrz na mnie. Na kolor mojej skóry. Akceptują mnie tylko wtedy, gdy jestem niewidzialny – mówi Mahit, dostawca jedzenia. (fot. Volodymyr Baleha / Shutterstock)
Mahit urodził się w Indiach. Całe życie spędził na obrzeżach Bengaluru na południu kraju. To ogromna, przekraczająca dziesięć milionów mieszkańców aglomeracja w stanie Karnataka, jednym z najbardziej uprzemysłowionych. Z Mahitem porozumiewam się po angielsku, ale rozmowa nie jest łatwa dla obu stron. On jest wyraźnie wycofany, nieufny, choć umówił nas inny kurier, Hubert, który zna go dłużej i towarzyszy nam w spotkaniu. Mnie zaś niełatwo zrozumieć Mahita z uwagi na jego akcent. Hubert pomaga nam się dogadać.
Mahit urywa myśli w pół zdania, zmienia wątki. Mówi nerwowo, szybko, jakby z jednej strony chciał wyrzucić z siebie żal, frustrację i poczuć ulgę, a z drugiej bał się, że nie przyniesie mu to nic dobrego. A już na pewno w żaden sposób nie poprawi jego sytuacji. W to Mahit nie wierzy. Jest zrezygnowany. Pytam, póki chce odpowiadać. Dowiaduję się, że skończył w Indiach studia, pracował w biurze.
Nie musiał wyjeżdżać, ale zrobił to, bo, jak mówi, był zbyt ambitny. Studia w Polsce pozwalały marzyć o życiu w Europie. Kiedy jednak tu trafił, szybko się okazało, że nauka na prywatnej uczelni to fikcja, bo nikt nie sprawdza wiedzy ani nie wymaga obecności. Wielu, w tym Mahit, woli więc w tym czasie pracować, aby zarabiać.