
Bartosz Michalski — Czy przepis kulinarny można „ukraść”? Spór o receptury znów trafił na wokandę. Katowicki sąd uznał, że sam przepis nie jest utworem chronionym prawem autorskim. To rozstrzygnięcie może mieć znaczenie dla blogerów kulinarnych, restauratorów i całej branży gastronomicznej.
Czy przepis kulinarny można „ukraść”? Spór o receptury znów trafił na wokandę. Katowicki sąd uznał, że sam przepis nie jest utworem chronionym prawem autorskim. To rozstrzygnięcie może mieć znaczenie dla blogerów kulinarnych, restauratorów i całej branży gastronomicznej.

Gotowanie (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Przepis kulinarny sam w sobie nie jest utworem chronionym prawem autorskim – tak wynika z prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach. Sprawa dotyczyła konfliktu między osobą fizyczną a firmą mięsną, która korzystała z przedstawionych jej wcześniej receptur przy produkcji swoich wyrobów.
Sąd analizował szereg kwestii związanych z umową licencyjną, know-how i znakami towarowymi. W praktyce jednak największe zainteresowanie wzbudził inny wątek – pytanie, czy przepis kulinarny można traktować jak dzieło chronione prawem autorskim.
Sednem konfliktu było to, że przedsiębiorstwo korzystało z receptur przekazanych mu przez osobę prywatną, która wcześniej udzieliła licencji na ich wykorzystanie. W sporze pojawiły się więc wątki dotyczące praw do wykorzystania wiedzy kulinarnej w działalności gospodarczej.
Prawnicy, z którymi rozmawiał Dziennik Gazeta Prawna, wskazują jednak, że kluczowy wniosek płynący z wyroku dotyczy właśnie statusu samego przepisu. Zdaniem sądu nie można go automatycznie traktować jako utworu w rozumieniu prawa autorskiego.
[

Amerykańskie siły lądowe w Iranie? Ekspert o strategii Donalda Trumpa](/news/prof-pludowski-dla-zero-pl-ladowa-inwazja-na-iran-bylaby-dla-usa-ekstremalnie-trudna)
[

Nawrocki opublikował film. Punktuje rząd Tuska](/news/karol-nawrocki-wydal-oswiadczenie-prezydent-punktuje-tuska)
[

Politycy leczeni poza kolejką. Kosikowski: to powszechna praktyka](/news/afera-po-ustaleniach-zero-pl-jakub-kosikowski-to-powszechna-praktyka)
W środowisku prawniczym od lat toczy się dyskusja o tym, czy kulinarne receptury powinny być objęte taką samą ochroną jak np. tekst literacki, czy muzyka.
Z punktu widzenia autorów przepisów byłoby to korzystne – dawałoby im większą kontrolę nad wykorzystaniem ich pomysłów. Z drugiej strony pojawiają się argumenty, że zbyt szeroka ochrona ograniczałaby swobodę tworzenia i rozwój kuchni jako dziedziny kultury.
Atak na rezydencję Rihanny w Beverly Hills. Policja zatrzymała kobietę
Najczęściej spotykany jest pogląd, że sama lista składników i sposób przygotowania potrawy to raczej instrukcja niż twórcze dzieło. W praktyce wystarczy zmienić kolejność zdań czy sposób opisu, by uniknąć zarzutu kopiowania.
Konflikty wokół przepisów kulinarnych pojawiają się regularnie. W ostatnich latach głośno było o sporach między blogerami a dużymi sieciami handlowymi.
Jedna z autorek blogów kulinarnych twierdziła, że sieć sklepów wykorzystała jej przepis na danie z kurczakiem i warzywami. W innej sprawie autorka popularnego bloga kulinarnego zarzucała sieci handlowej wykorzystanie przepisu na piernik z pomidorami w magazynie świątecznym. W obu przypadkach firmy przekonywały, że podobieństwo jest przypadkowe lub wynika z popularności dania.
VIP-y w szpitalach bez kolejki. Przemysław Czarnek przyznał się u Mazurka
Podobna sytuacja dotyczyła także przepisu na potrawę z kurczakiem i warzywami z charakterystycznym sosem. Autorka jednego z blogów uznała, że sieć handlowa oparła swoją wersję na jej recepturze, jednak przedsiębiorstwo zapewniało, że podobieństwo nie było zamierzone.
Choć sam przepis zwykle nie podlega ochronie prawa autorskiego, w praktyce istnieją inne możliwości zabezpieczenia kulinarnych pomysłów.
Ochroną może być objęta na przykład książka kucharska jako całość, jeśli jej treść ma twórczy charakter. W orzecznictwie sądowym pojawiały się już takie rozstrzygnięcia – zarówno w starszych wyrokach Sądu Najwyższego, jak i w późniejszych decyzjach sądów apelacyjnych.