
Marcin Darmas — We Francji publikacja akt sprawy Epsteina wywołała spore poruszenie. Z jednej strony francuskie służby zablokowały próbę dezinformacji, mającą sugerować powiązania prezydenta Emmanuela Macrona z amerykańskim finansistą. Z drugiej strony ujawnione dokumenty odsłoniły kontakty byłe
We Francji publikacja akt sprawy Epsteina wywołała spore poruszenie. Z jednej strony francuskie służby zablokowały próbę dezinformacji, mającą sugerować powiązania prezydenta Emmanuela Macrona z amerykańskim finansistą. Z drugiej strony ujawnione dokumenty odsłoniły kontakty byłego ministra kultury Jacka Langa i jego córki ze zmarłym w 2019 r. miliarderem.

Sprawa Epsteina zatacza coraz szersze kręgi. Jack Lang i Jeffrey Epstein przed Luwrem (fot. US State Departament / East News)
Jak podaje źródło rządowe, Viginum zidentyfikował w środę fałszywą stronę internetową podszywającą się pod dziennik „France Soir”.
Viginum to francuska służba specjalna działająca przy premierze, odpowiedzialna za zwalczanie ingerencji zagranicznych w przestrzeni cyfrowej i ochronę bezpieczeństwa informacyjnego państwa. Jej zadania obejmują wykrywanie i przeciwdziałanie dezinformacji w internecie.
Na spreparowanej stronie opublikowano artykuł oskarżający „prezydenta Republiki Emmanuela Macrona o udział w sprawie Epsteina”. Tekst szybko został rozpowszechniony w mediach społecznościowych, w tym na platformie X. Operacja została powiązana z rosyjską siecią Storm-1516.
Równolegle pojawiają się nowe fakty dotyczące powiązań francuskich polityków z amerykańskim przestępcą seksualnym. Jack Lang, były minister kultury i obecny prezes Instytutu Świata Arabskiego, wyraził zaskoczenie, że jego nazwisko pojawia się w dokumentach związanych ze sprawą Epsteina.
– Byłem zdruzgotany, gdy zobaczyłem kilka dni temu, że moje nazwisko pojawia się w tych aktach – powiedział Jack Lang na antenie kanału informacyjnego BFMTV, podkreślając, że nigdy nie prowadził „żadnych interesów” z Epsteinem.
Nowe dokumenty ujawnione w ramach przez amerykański Departament Stanu USA wskazują jednak na istnienie spółki offshore Prytanee LLC, stworzonej w 2016 r. przez córkę Jacka Langa, Caroline, wraz z miliarderem. Spółka miała służyć do zakupu dzieł sztuki, a połowę jej udziałów posiadała firma Southern Trust Company należąca do Epsteina. Druga połowa należała do funduszu Caroline Lang - The Pierre Trust.
Z dokumentów wynika, że administratorem spółki był Étienne Binant, francuski finansista i mecenas Instytutu Świata Arabskiego, blisko współpracujący z rodziną Langów.
Korespondencja mailowa pomiędzy Epsteinem a Jackiem Langiem, a także jego współpracownikami, wskazuje na częste kontakty zarówno o charakterze finansowym, jak i prywatnym. Binant towarzyszył rodzinie Langów podczas podróży do Stanów Zjednoczonych, a także współzarządzał z Caroline Lang start-upem biotechnologicznym „Biom’Up”w latach 2018-2019, zanim firma została postawiona w stan likwidacji.
Nazwisko Binanta pojawia się również w „off-shore leaks”, ujawniających wykorzystanie rajów podatkowych przez różne osoby i podmioty.
Chociaż Jack Lang zaprzecza wszelkim finansowym powiązaniom z Epsteinem i twierdzi, że nie otrzymał „ani centa” od miliardera, nowe dokumenty wzbudziły liczne pytania we francuskich mediach. Sprawę monitoruje francuska prokuratura krajowa, która wstępnie rozpoczęła weryfikację nowych informacji.
Sprawa Epsteina zatacza coraz szersze kręgi łącząc wątki rosyjskiej dezinformacji z realnymi powiązaniami znanych osobistości. Podczas gdy operacje takie jak fałszywa strona podszywająca się pod „France Soir” pokazują skalę zagrożeń rosyjskiej infiltracji, ujawnione dokumenty dotyczące Jacka Langa i jego córki przypominają, że skandal finansowo-seksualny Epsteina ma wpływ także poza granicami USA.
Dochodzenie francuskiej prokuratury pozostaje w toku, a opinia publiczna uważnie śledzi kolejne ustalenia w sprawie, która łączy politykę, pieniądze i międzynarodową dezinformację.