
Historia Justyny to dowód na to, jak w ułamku sekundy życie może wywrócić się do góry nogami. Zawodowo spełniona kosmetolog, prowadząca własny salon, przez lata ciężko pracowała na swoje największe marzenie – własny kąt. Udało się. Zbudowała dom, odliczając dni do momentu, w którym przekroczy jego p
dzisiaj o 09:03 | Red

Justyna Podyma z Sycowa przez lata z pasją dbała o to, by inne kobiety czuły się piękne i pewne siebie. Dziś sama potrzebuje naszej pomocy. Zamiast cieszyć się z wprowadzenia do nowo wybudowanego domu, w który włożyła całe serce i oszczędności życia, 40-latka toczy dramatyczną walkę z niezwykle agresywnym nowotworem. „Nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała prosić o pomoc” – pisze w poruszającym apelu.
Historia Justyny to dowód na to, jak w ułamku sekundy życie może wywrócić się do góry nogami. Zawodowo spełniona kosmetolog, prowadząca własny salon, przez lata ciężko pracowała na swoje największe marzenie – własny kąt. Udało się. Zbudowała dom, odliczając dni do momentu, w którym przekroczy jego próg i rozpocznie nowy rozdział. Ten moment jednak nie nadszedł.
Wszystko zaczęło się niewinnie: od bólów brzucha, nagłego osłabienia i pogorszenia samopoczucia. Sycowianka nie przypuszczała, że za tymi objawami kryje się śmiertelne niebezpieczeństwo. Kilka dni później usłyszała diagnozę, która brzmiała jak wyrok: anaplastyczny chłoniak z dużych komórek T (ALK-ujemny) o wysokim stopniu złośliwości.
To bardzo agresywny i błyskawicznie rozwijający się nowotwór. Zamiast świętować swoje 40. urodziny, które przypadły 13 maja, Justyna spędziła je na szpitalnej sali, otoczona medyczną aparaturą, walcząc ze strachem o to, czy doczeka kolejnego dnia.
„Moje 40. urodziny nie wyglądały tak, jak sobie wyobrażałam. Zamiast zdmuchnąć świeczki na torcie, spędziłam je w szpitalnej sali, otoczona aparaturą medyczną i strachem o to, co będzie jutro” – wspomina Justyna.
Choroba postępowała w zastraszającym tempie, doprowadzając organizm na skraj wyczerpania. Justyna trafiła na Oddział Intensywnej Terapii. Doszło do niewydolności nerek, które wymagały dializowania. Pojawiły się płyny w jamie brzusznej i opłucnej, silna duszność oraz szereg innych, poważnych powikłań.
Do tej pory 40-latka przeszła m.in. transfuzje krwi i płytek oraz wiele bolesnych zabiegów. Obecnie jest po dwóch cyklach chemioterapii, a przed nią kolejne, wyczerpujące etapy leczenia. Choć droga jest trudna, Justyna nie zamierza się poddać.
Dalsze leczenie, niezbędne i kosztowne leki oraz długa rehabilitacja to ogromne wyzwanie finansowe, z którym kobieta nie jest w stanie poradzić sobie sama. Dlatego rodzina, przyjaciele i sama Justyna proszą o wsparcie ludzi dobrej woli.
„Nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała prosić o pomoc. Zawsze byłam osobą, która pomagała innym i radziła sobie sama. Dziś wiem, że bez wsparcia ludzi o dobrych sercach nie dam rady. Mam ogromne marzenie. Chcę wyzdrowieć. Chcę w końcu zamieszkać w domu, który sama wybudowałam. Chcę znów pracować w swoim zawodzie, cieszyć się codziennością i odzyskać życie, które choroba tak nagle mi odebrała”.
Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliża Justynę do powrotu do normalności. Apelujemy do naszych czytelników o udostępnianie historii Justyny i finansowe wsparcie jej walki o życie.
Chcesz pomóc? Środki na leczenie, zakup leków i rehabilitację Justyny Podymy z Sycowa można wpłacać za pośrednictwem dedykowanych zbiórek internetowych. Kliknij w link.
Udostępnij:
Źródło: olesnicainfo.pl